Nie jest źle. Zalatuje kiczem jak chyba każdy film z Norrisem, ale tutaj "pan Jedna Mina" często schodzi na drugi plan, a fabuła skupia się na jego adepcie, co wyszło na plus. Norris znowu robi tu z siebie milczącego amerykańskiego samuraja (żenujące to).
Ale syf. I tak żałosna fabuła została jeszcze zaprezentowana tak, by odnosiło się wrażenie braku ciągu przyczynowo-skutkowego. Film co rusz próbuje być śmieszny, ale wzbudza jedynie politowanie. Bohaterowie nudni, na siłę wręcz ekscentryczni, a kilku nawet irytujących. Jak dla mnie dotychczas największe barachło roku 2016. Nie daję 1, bo mimo wszystko zawdzięczam temu filmowi jedną rzecz – niewielka rola Afflecka wystarczyła, bym trzymał się z dala od reszty produkcji, gdzie ten kloc wciela się w Batmana.
Aha, polski dubbing wypadł tragicznie. Coś takiego powinno być karalne.
Jak dla mnie rewelacja. Ciekawa, świeża, romantyczna historia skąpana w klimatycznym, meksykańskim sosie. Postaci są interesujące, a styl animacji urzeka – bohaterowie to drewniane kukiełki, a całość obfituje w detale i żywe kolory. Naprawdę miłe to wszystko wizualnie. Muzykę też świetnie dobrano. Ciężko mi się w zasadzie do czegokolwiek przyczepić, to jedna z lepszych animacji, jakie widziałem.
Ostatnio w tv chętnie puszczają komedie z Nielsenem, to sobie większość odświeżyłem. I cóż, o ile seria Nagiej broni czy Ściągany wciąż są śmieszne, to Szklanką po łapkach zdaje mi się dziś stworzone na siłę i w zasadzie przynudzało. Oceniam na 6, i chyba tylko z sentymentu.
Niemożliwe. Więc przebranie Deppa za jakiegoś pajaca tudzież cudaka nie gwarantuje sukcesu? :O
https://www.youtube.com/watch?v=whk7aEVgmBg
Michio Mamiya – Futari (Grobowiec świetlików)
Ponowny seans utwierdził mnie w przekonaniu, że to jedna z lepszych (a może i najlepsza) animowanych komedii, jakie powstały. Świetny humor, rewelacyjni bohaterowie, ciekawa fabuła i bardzo dobry polski dubbing. Wizualnie mocno odbiega od dzisiejszych produkcji, ale ta przepaść nie zmniejsza ani trochę frajdy płynącej z seansu.
Świetne wizualnie, jak zresztą wszystko ze studia Laika. Bardzo lubię ten styl. Jednak tym razem nie wypaliła jak dla mnie fabuła. Bardziej by się nadała na grę komputerową niż pełnometrażową animację. Często odnosiłem wrażenie, że ten film naprzemiennie próbuje być na siłę poważny i na siłę zabawny, w obu przypadkach mnie męcząc.
Animacja dla pełnoletniego widza? Ten film bawiłby mnie, gdybym miał 13-14 lat. Jeśli wulgaryzmy i dialogi o spermie wystarczą, by rozśmieszyć jakiegoś dorosłego, to musi być chyba konkretnie niedorozwinięty. Podczas sceny finałowej czułem skrajne zażenowanie. Plus za sam pomysł, który mógł być podwaliną pod coś naprawdę fajnego (ale nie jest) i nieliczne dobre sceny (jak rzeź w kuchni i "wojna" po wypadnięciu z wózka sklepowego).
Proszę czekać…