Zdążyłem zapomnieć o tym serialu… Ciekawe, czy mocno straci swój urok, skoro paczka dziecięcych bohaterów stała się już w zasadzie dorosła.
To wygląda TRAGICZNIE. Znaczy wygląda jak zwyczajna, nowoczesna animacja z USA, a gra jest stylizowana na kreskówką z lat 30. pod każdym kątem – technicznym, wizualnym i muzycznym, dając odbiorcy prawdziwy powrót do przeszłości w nowoczesnej formie. Wielki zawód z mojej strony.
Przestałem oglądać tę serię, bo każda kolejna część (z trzech pierwszych) była wyraźnie gorsza, ale po roku przerwy obejrzałem czwórkę i pozytywnie się zaskoczyłem. Pomysł przeniesienia akcji do końcówki XIX w. wypadł bardzo dobrze. Sporo humoru, ciekawi bohaterowie i jak na film wideo to niezłe efekty oraz scenografia.
Nawet fajny, choć popkulturowego fenomenu nie rozumiem. Spodobało mi się, jak sceny poważne przeplata w fajnych proporcjach z humorem. Huśtawka nastrojowa u widza jest na odcinek spora. :) (SPOILER!) Ale czar jakoś prysł w chwili pojawienia się VIP-ów i do samego końca czułem, że to wszystko poszło w złym kierunku. A w ostatnim odcinku to już w ogóle szambo wybiło. Tak że bawiłem się nie najgorzej, ale na drugi sezon nie czekam i pewnie oleję, jak wyjdzie.
Jakoś w połowie zorientowałem się, że w zasadzie nie mam pojęcia, kto w tym filmie, po co i dlaczego. Fabuła nie jest jednak skomplikowana, tylko po prostu głupia.
Pamiętam, jak trolle dorwały się do tego filmu na imdb i w obsadzie widniały m.in. Tupolew i Janusz Tracz :V
Galeria też była niczego sobie.

Daliby se w końcu siana… Już od wielu wielu lat poziom serialu jest tylko cieniem tego, czym był kiedyś, a oni chcą to doić nawet mimo tego, że obsada się kompletnie posypała.
Zaskakująco dobry. Z przymrużeniem oka, ale bez przesadyzmu. Sporo się dzieje i miejscami nawet trzyma w napięciu. Poza tym fajny duet głównych bohaterów.
Ujdzie w tłoku. Pierwsza połowa filmu to jedna wielka sztampa o dziecku, które ma niewidzialnego przyjaciela (który oczywiście jest demonem). Potem jest jako taki twist fabularny i ogląda się to lepiej. Ale matko… ile tu jest durnot… Zwłaszcza w końcówce.
Na początku wydaje się, że nie będzie to takie złe, ale wrażenie to szybko ulatuje, bp durnota zaczyna gonić durnotę. Bohaterowie są głupi i wkurzający. Całość srogo zalatuje amatorszczyzną. Choć potwór nawet nieźle zrobiony.
Proszę czekać…