Efektowny, trzymający w napięciu, nie zwalniający tempa z minimalną dawką niezbędnych informacji. Szkoda że tak mało Pierce’a.
W pierwszej godzinie średni pastisz kina akcji (świadomy czy nie) z JackieChanującym Tonym Jaa i okropnym montażem, potem feeria imponujących walk.
Chorobowy evergreen o rozliczeniu przeszłości, któremu wiele dają kreacje Kota i Chabiora.
Widać że budżetowy. Jest trochę zwrotów akcji, więc można się wciągnąć, ale to tylko powtórka z rozrywki w gorszym wydaniu.
Syrenki podbijają nocną scenę poprzez obnażanie swego ogona. Gatunkowy misz-masz na miarę "Rocky horror picture show". Całkiem brawurowy, ale fatalnie napisany.
Prosty, wtórny, schematyczny straszak. Nie ogląda się źle, ale odstaje od oryginału.
Zastaw się, a postaw się, ale opętanego lepiej schowajcie w piwnicy – takie weselne demon story. Dobra gra, nietuzinkowe połączenie, ale też niespecjalny efekt.
"Metzengerstein" klasyczna, kostiumowa, mdła. 5/10 // "Wilson" klasyczna, bardziej intrygująca zagadka sobowtóra 6 //"Dammit" barokowy mix wybuchowy 7.5/10
Poniekąd biedny kuzyn "Ex machiny" i "Splice" napisany pod efektowną (na miarę budżetu) konfrontację, a nie moralne dylematy. Niezły, ale wtórny.
Średni film wampiryczny okraszony dość topornym humorem. Dobry Murphy w zaskakująco niekomediowej roli.
Proszę czekać…