Aktywność

Mała Moskwa (2008)

5/10 – Zakazana, namiętna miłość, przeciwności losu, para kochanków bla bla bla. Ile to razy już było. Historyczne tło obrazu wydawało się ciekawe, ale od pierwszych minut wizerunek Legnicy (tytułowej Małej Moskwy) zostaje potraktowany jak to w naszym kinie bywa bardzo "gatunkowo", czyli wprowadzenia sprawdzonych elementów. Zabrakło tutaj klimatu przytłoczenia przez władzę. Słabym elementem okazała się druga część filmu, której akcja rozgrywa się w latach 90. Z trójki głównych bohaterów najlepiej wypadła (i chyba tu się ze mną każdy zgodzi) pani Swietłana.

Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową (2000)

8/10 – Co za rewelacyjny film! Że wcześniej go nie odkryłem. Znakomite ujęcie tematu śmierci jako coś zwykłego, codziennego nie jakieś "33 sceny z życia". Historia opowiedziana z pomysłem, bez żadnych banałów i chwytania się sprawdzonych metod. Znakomita rola Zapasiewicza i to zakończenie, które nie daje mi spokoju.

Dyktator (1940)

Wielki film – Nie będę oryginalny – najlepszy film Chaplina i możliwie najlepsza komedia jaką widziałem. Charles sprytnie łączy elementy komediowe z poruszającymi sekwencjami ukazującymi surowe życie w getcie. Sceny, kiedy zaślepiony władzą Hynkel tańczy z wielkim globusem czy toczy dziecinną walkę z Napalonim, coraz wyżej podnosząc fotel u fryzjera to prawdziwy majestrzyk, które już dawno weszły do kanonu klasyki kina. Arcydzieło satyry, zrodzonej z prawdziwej pasji genialnego reżysera. A przemowa końcowa, podobnie wymyślona przez Charliego "od tak" powala na kolana.

Innej oceny jak 10/10 nie widzę..

Dzisiejsze czasy (1936)

9/10 – Chaplin o tym, że można być szczęśliwym bez grosza przy duszy. Rewelacyjna komedia, świetne gagi i Chaplin w najwyższej formie. Wątek miłosny trochę słabszy niż w "Gorączce złota", ale też trzyma poziom. Polecam

Światła wielkiego miasta (1931)

Rewelacyjny… – Ponadczasowe dzieło, a samo zakończenie to najpiękniejsza, a zarazem najsmutniejsza rzecz jaką widziałem. Ten obraz nie zestarzał się ani trochę – wciąż rozśmiesza (genialne gagi; chyba najlepsze spośród tych filmów jakie z Chaplinem dotychczas widziałem i nieśmiertelna walka bokserska), smuci i wprawia w zadumę. Ścisła, bardzo ścisła najlepszych komedii jakie oglądałem.

+9/10

Doktor T i kobiety (2000)

5/10 – Aż taki zły, jak piszą, film nie był, choć trochę czuję się zawiedziony, bowiem oczekiwałem komedii bliższej humorem "MASH"’owi czy chociażby "Pret-a-Porter" aniżeli głupawym komedią romantycznym, których w ostatnich czasach przybyło. Ogólnie to zgadzam się z recenzją Marcina Niemojewskiego z "FILMU".

W cieniu chwały (2008)

6/10 – Naprawdę dobry i mocny dramat policyjny, opowiadający o korupcji panującej wśród mundurowych. Można się czepiać, że przedstawiona historia trąci mocno o schematy, ale twórcy umiejętnie poplątali wątki i całość wypada naprawdę przekonywająco. Duet Norton – Farrell dobrze wczuli się w postacie detektywów. Dla osób, którym film się spodobał mogę polecić "Cop Land".

Zawodowcy (2008)

Słabiutko – Spodziewałem się, że arcydzieła jakiegoś nie dostanę, ale że aż tak źle będzie to nie sądziłem. Nawet Al i Robert (kiedyś bogowie ekranu, dzisiaj warstwa przed dnem) nic tu nie zdziałali. Wydawali się jacyś tacy zmęczeni, obolali, jakby zaangażowani byli w role tylko dla money. Nie mogę powiedzieć, żeby mnie czymś zainteresował ten obraz. To bardziej jakiś niedorobiony film psychologiczny niż kryminał (większość czasu to wizyty u cholernych psychoanalityków czy gadka o "normalności" bohaterów). Samo zakończenie może nawet zaskakujące, ale mnie nie przekonało.

3/10

Dragonball: Ewolucja (2009)

Tragedia… – … to mało powiedziane. To istny horror, przerażający swoją głupotą, nielogicznością i masą pseudo mądrości. Nigdy fanem serialu nie byłem, więc o jakimś zbezczeszczeniu nie mogę pisać. Miałem nadzieję chociaż, że poziom techniczny uratuje coś tam, ale niestety tak samo leży jak fabuła. Wymieniać można bez końca błędy, jakie popełnili twórcy zaczynając od kiczowatych i denerwujących dialogów i postaci, kończąc na efektach specjalnych nie najwyższych lotów (coś jak "Matrix" w Power Poincie!). Film omijać z daleka, a jak stanie Ci na drodze zrrobić "Kame"…

1/10

Dzieciak (2000)

5/10 – Coś podobnego do "About a Boy", ale mniej przejrzysty i optymistyczny. Cała akcja toczy się tu na granicy komedii i dramatu, ale żaden z gatunków nie jest wyszczególniony. Trochę oderwany od fabuły ten powrót do przeszłości, bodajże do lat 60., ale z drugiej strony to bez tego nie byłoby sensownego rozwinięcia i zakończenia na nie najgorszym poziomie. Willis zagrał standardowo, to znaczy odstrzelił parę swoich minek, przymrużył oko jak w "Szklanej Pułapce" czy zrobił zastraszoną buźkę jak w "Szóstym zmyśle". Nie moża powiedzieć, że jestem w jakimś stopniu rozczarowany, bo na wielkie kino przecież nie liczyłem (Polsatowy "Megahit"!). Na pięć gwiazdek spokojnie wystarczy…

Proszę czekać…