@roksana_goly
Głupota goni głupotę. Szkoda, że Thora Birch gra w takich gniotach, bo niezła z niej aktorka (była).
Pomysł fajny. Szkoda, że tak bardzo wiało nudą. Klimatem przypomina mi "Eda i jego zmarłą matkę".
Sztuczne aktorstwo, romans Szacka-Smolar stworzony na siłę. Dawno żaden kryminał tak mnie nie znudził. Lepiej sięgnąć po książkę Miłoszewskiego.
Wszystko w tym filmie woła o pomstę do nieba, chociaż na Antkowiaka (mimo, że grał beznadziejnie) przyjemnie się patrzyło.
Lanvin za stary na Peyraca, Angelika irytująca, brakuje klimatu wersji z 1964 roku. Nie dziwię się, że twórcy poprzestali na ekranizacji tylko jednej części.
To teraz już wiem, skąd twórcy teledysku "Call on Me" Erica Prydza czerpali inspiracje :-)
Za krótki. Kiedy wreszcie zaczął mnie wciągać, pojawiły się napisy końcowe i uczucie: Ale jak to, to już koniec?!
Typowe filmidło z czasów, kiedy czytało się Popcorn i Bravo.
"- Wołodia, ja tiebia lublu.
- Idź ty w piz…du.
- Haraszo." – Za ten tekst i za kilka innych rzeczy gwiazdka wyżej.
Fajny pomysł na film, ale kurczę. Dwie główne bohaterki są tak durne, że nie mogę. Ryzykowanie własnego życia, żeby strzelić fajne fotki na Insta… Tak wiem, niby to nie miało być takie banalne i miała być w tym głębia, żeby walczyć z traumą, ale ja tego nie kupuję.
Proszę czekać…