@roksana_goly
Początek lekko nudnawy. Potrzebowałam trochę czasu, żeby się wciągnąć w fabułę. Dobrze zagrany. Zwłaszcza przez Nyqvista.
Spodziewałam się gniotu w stylu Annabelle, a tu pozytywne zaskoczenie. Dreszczyk emocji był.
Jakbym oglądała Monty Pythona w wydaniu francuskim. Film niezły, ale niepowalający. Spodziewałam się czegoś lepszego.
Dużo w nim naiwności. Bardziej szczegółowy od wersji z Bińczyckim, ale też bardziej różni się od książki.
Na początku sympatycznie, ale po mniej więcej 30 minutach atmosfera troszkę siadła. Przestało mnie interesować, co się stanie z główną bohaterką.
Sceny z dziećmi – perełka. Cała reszta przeciętna. Kolejny film w dorobku Ala Pacino, o którym nikt już nie pamięta.
To nie jest wybitne kino, ale obok "Czasu surferów" czy "Miliona dolarów", to takie moje polskie guilty pleasure. Dobrze się przy tym bawię i tyle.
Niesamowicie smutna opowieść. Na końcu, kiedy zapadł wyrok rozpłakałam się. Phoenix jak zwykle świetny.
Uwielbiam ten film. Chyba najlepsza francuska komedia jaką widziałam. Duet Reno & Clavier świetnie do siebie pasuje. BTW Miejsca, w których był kręcony… Ehhh, co ja bym dała, żeby mieć taki zameczek.
@Chemas Na "L’inferno" natknęłam się przypadkiem, kiedy miałam fazę na filmy braci Lumiere i Georgesa Meliesa. Kopia, którą obejrzałam była chyba na YT (nie jestem teraz pewna). Potem trochę poszperałam i okazało się, że ileś lat temu film "L’inferno" został wydany na DVD, właśnie z muzyką Tangerine Dream. Ot cała historia :-)
Proszę czekać…