Fakt, bezapelacyjnie najlepszy film Darrena.
Miejmy nadzieję, że Aronofsky powtórzy ten sukces jeszcze kiedyś (może okaże się nim "Black Swan" z Natalie Portman i Winoną Ryder?).
8/10 – Świetny film! W sumie można by się przyczepić do faktu, że tematyka obrazu poruszana była wielokrotnie (np. taki "Lot nad kukułczym gniazdem"), ale wspaniały duet aktorski De Niro – Williams nie daje za wygraną. Tą wielowątkową historię można by podzielić na dwa etapy – pierwszy to cała sprawa z eksperymentalnym lekiem i użyciem ich na pacjentach, druga zaś to skutki ich "przebudzeń" i walka Leonarda o własną godność.
Wzruszające, podbudowujące kino oparte na faktach! Do zobaczenia koniecznie, chociażby dla popisowego aktorstwa Roberta De Niro.
Noir: Powrót – Pięć lat po nakręceniu do możliwości klimatycznego "Dziecka Rosemary" Polański wziął na warsztat historię wpisującą się w zakurzony już wtedy gatunek noir. Reżyser stawia tym samym pomnik, oddaje hołd temu gatunkowi, wspaniale rozbudowując całą atmosferę.
Podobno (czyt. książka "Hazardzista z Hollywood") podczas pierwszych pokazów film został wygwizdany przez publiczność. Po tym reakcjach postanowiono przemontować film i dodać muzykę Jerry’ego Goldsmitha. Czemu o tym wspominam? Widać po filmie właśnie te dokonania w post produkcji (szczególnie związane z muzyką, której w drugiej części obrazu jest po prostu więcej). Sprawia to wrażenie jakoby film był nierówny i niezachowane zostało starannie dodawane napięcie. Jednak ostatnie pół godziny wszystko rekompensuje – zagadka w sposób logiczny i przejrzysty zostaje rozwiązana i do tego to mroczne zakończenie, które było rezultatem osobistych przeżyć Polańskiego (morderstwo jego żony).
Jack Nicholson i Faye Dunaway stworzyli owocną filmową parę, gdzie Nicholson wykreował nonszalanckiego, lecz pechowego detektywa, a Dunaway prawdziwą femme fatale. Ciekawostką może być pojawienie się na ekranie Johna Hustona, reżysera, który tak naprawdę swoim debiutanckim "Sokołem maltańskim" zapoczątkował gatunek noir.
7+/10
Świetny komik! – Fantastycznie wczuł się w bohaterów filmów Kevina Smitha.
Szczególnie rewelacyjnie wystąpił w "Szczurach z supermarketu" – ośmielę się nawet powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych kreacji komediowych lat 90.
Serialu "Na imię mi Earl" jeszcze nie oglądałem, ale wiążę z nim nadzieję, chociażby ze względu na Jasona :)

<ściana>
Widzę, że na fdb już pierwsze prowokacje się pojawiają :)
Do aktorek, które wymienił Łukasz dorzuciłbym oczywiście piękną Audrey Hepburn (że jeszcze nikt o niej nie wspomniał w tym temacie!), Cate Blanchett (ładny dorobek aktorski – szczególnie podobała mi się w "Aviatorze", "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" i koniecznie muszę obejrzeć "I’m not There", gdzie wcieliła się w postać Dylana), Nicole Kidman (choć ostatnio w niczym interesującym nie zagrała, to na swoim koncie ma kilka dobrych ról – "Oczy szeroko zamknięte", "Inni", "Godziny" czy "Gra o życie"), Anne Hathaway (choć w sumie coś na złą drogę schodzi – vide "Walentynki" czy "Ślubne wojny", ale miejmy nadzieję, że powtórzy popis aktorstwa z "Brokeback Mountain" czy "Rachel wychodzi za mąż"), Uma Thurman (muza Tarantina – nikt inny nie zagrałby tak dobrze pani Wallace czy Czarnej Mamby) i może Ellen Page (fajny występ w "Pułapce" i "Juno" – zobaczymy jak poradziła sobie z rolą w "Incepcji").
No będzie się trzeba wybrać :) Miejmy tylko nadzieję, że dziadek Coppola odzyskał formę i nie zafunduje nam drugiej badziewnej "Miłości stulatka" :)
Proponuję obejrzeń nowy zwiastun. Wtedy na pewno zmienisz zdanie!
Miłość Larsa.
Zagadka ode mnie: http://images39.fotosik.pl/314/e70a890d939f4729.jpg
Proszę czekać…