Także bardzo chętnie bym coś takiego chciał zobaczyć w swoim profilu. Jak najbardziej za :)
W sumie ja także na panu Eastwoodzie nie zawiodłem się. Co prawda zdarzały się jak każdemu reżyserowi gorsze filmy, ale nie przekraczały granicy dna.
A co do Damona? Oby pokazał klasę z "Buntownika z wyboru"!
Zwiastun mnie jakoś nie przekonał szczególnie, ale może na film się wybiorę, jeżeli ma w nim wystąpić Max Sydow :)
Witam,
Z tego co widzę w chwili obecenej dodawanie notki biograficznej do osób jest zablokowane. Szkoda, bo do naprawdę szerokiej liczby osób, dość popularnych tego rodzaju informacji brakuje. Stąd moje pytanie. Istnieje możliwość podesłania do kogoś z administracji własnego opisu i po pozytywnej weryfikacji "wklejenia" go tam? :)
Pozdrawiam,
Redox
Też lubiłem faceta. Szkoda no… i tak niespodziewanie… [*]
+5/10 – Mój pierwszy Wenders. Na pewno filmowi udało się wytworzyć pewną specyficzną aurę. Czuć, że reżyser ma własne sprawdzone środki, własny styl, objawia się to w reżyserii, która jest naprawdę dobra, która zwraca uwagę na drobne szczegóły, detale, choć było kilka elementów, które były całkowicie niepotrzebne między innymi te zwolnienie tempa czy nierównowaga w narracji Daviesa. Nieźle dobrana muzyka, miło się oglądało niektóre sceny, ale mimo wszystko film nie wciągnął mnie w swoje głębiny, nie odczułem utożsamienia się z bohaterami dzieła Wima.
Bardzo mocna piątka.
Good job! – Kolejny po "Europie" film Larsa von Triera, który mi podszedł i łatwo go strawiłem. Dzieło, które wywołało prawdziwą burzę w Cannes jak najbardziej przypadło mi do gustu za sprawą ciekawo wytworzonego klimatu przez anomalie uczuciowe lecz mało wstrząsnął, nie przeraził, ani nawet nie obrzydził. Nieziemskie rozpoczęcie i zakończenie filmu, czyli prolog i epilog. Ta brzmiąca muzyka, brak słów, przybliżenia na twarze i nie tylko… Genialne.
Reszta dużo gorzej zrealizowana, ale nie schodzi ze zbocza wyznaczonego przez te dwa elementy. Miło było także popatrzeć na stronę wizualną, szereg efektów w różnorakich wizjach, snach, które powstały w Polsce. Jest powód do dumy. Jednak wydaje mi się, że Trier za dużo wepchał tutaj swojej "depresyjnej wymowy", stąd wychodzą takie błahe rzeczy jak Dafoe snujący się i rysujący piramidki czy też pani Gainsbourg, która biega po lesie i drze się jak laska z taniego shlashera mogą przyprawić widza o lekkie zażenowanie czy też śmiech (?). Skoro jestem już przy aktorach. Willem jak zwykle, solidna firma, zagrał jak zwykle na wysokim poziomie, ale Palma dla jego filmowej partnerki? Owszem pokazała co nieco, ale żeby od razu taka nagroda? A tak przy okazji – dlaczego w obsadzie widnieją tylko dwa nazwiska aktorów? Przecież jeszcze było dziecko, osoby na pogrzebie, [spoiler] stado kobiet na końcu. Czyżby zostały wygenerowane komputerowo? :) Mo że to ta cała magia dogmy?
Trier narzuca nam swoją interpretacje jego obrazu, poprzez słowa wypowiedziane przez kobietę: "Natura jest domem szatana" czy jakoś tak. Stąd dzieło odbieramy dość jednoznacznie, jednowymiarowo. Dobry pomysł z podziałem na rozdziały. Film za pomocą nich uzyskał spójność, której brakowało na przykład "Szefowi…" czy "Idiotom" tego samego reżysera.
Dedykacji końcowej dla Andrieja nie skomentuje. Żebyśmy się źle nie zrozumieli, film zły nie jest, wprost przeciwnie. Jest fantastyczny, ale wymaga dużych nakładów poprawek. Może był robiony z myślą o Cannes. Może miał być taki?
Mimo wszytko
7/10
Pff… – I o to tyle szumu? To ma być ten mroczny, okrutny horror?
Ani tutaj porządnych scen gore ni ma, ani napięcia. Nie przeraził mnie, nie poruszył, nie wstrząsnął. Poza tym film fatalnie zmontowany. Dźwięk także na medal nie jest. Pozycja odpowiednia dla skrytych kanibali i osób namiętnie czytujących "Main Kampfa".
2/10
I aż siedem gwiazdek? :)
Proszę czekać…