Roksana Goly

@roksana_goly

Aktywność

28 dni (2000)

O wychodzeniu z bagna uzależnienia w lżejszym klimacie. Można i tak. Drugi plan świetny, zwłaszcza Alan Tudyk.

W trójkącie (2022)

SPOJLEROWO → Rozpoczęcie filmu a’la Top Model zaciekawiło mnie, ale potem wszystko zaczęło się rozłazić i nudzić (aż miałam ochotę, żeby część scen obejrzeć na przyspieszeniu, ale obiecałam sobie, że nie będę tak robić 🙄). Dopiero podczas sztormu zaczęło się coś dziać, ale uprzedzam jeżeli ktoś w trakcie seansu zamierza jeść, to niech się przygotuje na sceny z wymiotowaniem, biegunką i kiblem, z którego wylatuje jego zawartość… 🤮 Podsumowując – kolejny film z głupimi postaciami, które trafiają na bezludną wyspę i nie wpadły na pomysł, żeby ją obejść i zobaczyć, czy są na niej jacyś ludzie. No i na końcu okazuje się, że faktycznie nie jest bezludna. BTW Zakończenie takie, jakiego nigdy nie trawię, czyli z dupy – widzu domyśl się sam, co się stało. 😡

Grease 2 (1982)

Aktorsko, fabularnie i muzycznie bardzo słabo. Z jedynką nie ma żadnego porównania. Dobrze, że Michelle Pfeiffer odbiła się od takich kiepskich filmów i poszła w dobrą stronę.

Głosy kobiet (2022)

"Co byś zrobił, gdybyś przez całe życie czuł, że nie ma znaczenia, co myślisz?" – Przygnębiająca opowieść o kobietach traktowanych gorzej niż zwierzęta. Walka o prawo do nauki, walka o prawo do bezpieczeństwa i walka o prawo do bycia niegwałconą. Walka o samą siebie, bo życie ma się tylko jedno. Mara, Foy i Buckley przykuwają uwagę, z kolei McDormand wyjątkowo nijaka i bezbarwna. Rola Judith Ivey w klimacie tego, co pokazała w "Adwokacie diabła". Jest też promyk nadziei na końcu – "Twoja historia będzie inna niż nasza…"

Desperado (1995)

Rewelacyjny film. Zupełnie inny od "El Mariachi", ale to też zupełnie inny budżet. "Desperado" ma swój klimat i to, co lubię najbardziej, czyli czarny humor w wykonaniu Tarantino, Buscemiego i Marina. Muzyka Los Lobos sztos. De Almeida świetnie wypada w roli czarnego charakteru.

Top Gun: Maverick (2022)

Od pierwszych sekund mamy granie na sentymencie (pamiętali nawet o "Danger Zone"). Warstwy wizualnej, technicznej nie będę oceniać, natomiast warstwa fabularna średnio mnie zaciekawiła. Nie potrafię tego dobrze wytłumaczyć, ale w kontynuacji zabrakło magii obecnej w 1. części, tutaj było jakoś tak zimno i pod linijkę. Lata 80. jednak robiły swoje…

Adwokat diabła (1997)

@Chemas To prawda. Daje do myślenia…

Nie ma róży bez ognia (1974)

"Daj mi więc ten kwiaaat." – Komedia, którą można oglądać bez końca. Dialogi, które człowiek zna na pamięć ("A może pan ma ptysia. Takie ciastko, ptyś." 😂). Jacek Fedorowicz pasował do swej roli idealnie. Ze Stanisławą Celińską, Stanisławem Tymem, Jerzym Dobrowolskim i Haliną Kowalską stworzyli wspaniałą ekipę. BTW O Halinie Kowalskiej można trochę poczytać w książce Krzysztofa Tomasika "Demony seksu" (jest o karierze scenicznej, życiu prywatnym, polecam).

Pitch Black (2000)

Jedyny film z Riddickiem jaki widziałam. Ten był niezły, trzymał odpowiednie tempo i tyle. Miałam problem z postacią graną przez Radhę Mitchell. Moralnie w ogóle mnie do siebie nie przekonała. Z jednej strony chciała na początku filmu wyrzucić ze statku zbędny "balast", żeby się ratować, a pod koniec poświęciła swoje życie, żeby ratować innych. Serio? Nie kupuję tej przemiany. Ale może szukam w tym wszystkim zbyt dużej głębi.

Cena strachu (1977)

Nie porwał mnie tak jak pierwowzór z Yvesem Montandem. Wstęp za długi, ale muzyka Tangerine Dream jak zwykle bezbłędna.

Proszę czekać…