Roksana Goly

@roksana_goly

Aktywność

Ubranie mordercy (1980)

Trochę giallo, trochę "Psychoza" plus dobre i bardzo dobre aktorstwo.

Obsesja (1976)

Koszmarna muzyka Herrmanna. Gdyby film trwał dłużej, to skończyłoby się to migreną. Rozumiem, że chodziło o Hitchcockowski klimat, ale wyszło okropnie. Cliff Robertson w roli głównej tragiczny.

Zostaw świat za sobą (2023)

TROCHĘ SPOJLEROWO → 2,5 godziny seansu zleciały nie wiadomo kiedy. Trzyma w napięciu. Ale japie…le to zakończenie – w kraju wojna, a smarkula happy, bo ogląda ostatni odcinek "Przyjaciół"…

Policjanci z Miami: Krążąc po bezdrożach umysłu 2x3 (1985)

Świetny klimat. Niesamowity Bruce McGill w roli Weldona. Końcówka odcinka z "Brothers in Arms" Dire Straits to dla mnie jeden z najlepszych momentów w "Miami Vice".

Wszystko za życie (2007)

W ogóle to do mnie nie przemawia. Zmarnowanie życia w imię czego? Wolności? Egoizm i oderwanie od rzeczywistości głównego bohatera aż bolą…

Wyspa przetrwania (2019/I)

Momentami muzyka trochę w klimacie "Bodom". Ogólnie – całkiem zgrabne filmidło. Niektóre działania głównej bohaterki dziwne. W pewnym momencie miałam wrażenie, jakby zaczęła się na tej wysepce urządzać, a nie szukać ratunku. BTW Na końcu czekałam, kiedy z wody wyjdą kumple potwora, a tu lipa :-)

W sieci (1994)

Dobre aktorskie starcie Douglas – Moore. Demi Moore jako podła s..cz – fantastyczna.

Policjanci z Miami: Do skutku 2x2 (1985)

"Ten człowiek rzuca się w mętne wody półświatka, żebyśmy nie utonęli w oceanie zbrodni." – ech te powiedzonka Izzy’ego, a nie pardon księcia Moreno (z jego pomocnikiem Mannym) :-D Świetny odcinek – są akcenty komediowe, motyw zemsty, przekupni gliniarze.

Policjanci z Miami: Mały książę 1x11 (1984)

"Najsmutniejsze są bogate ćpuny. Biorą, bo cierpią w środku…" – Bardzo dobry odcinek, z finałem, który nie daje pewności, co do dalszych losów głównego bohatera, ale to wychodzi na plus. Piosenka "Tiny Demons" – sztos.

The Palace (2023)

Czytając recenzje niektórych krytyków mam wrażenie, że nie oceniali filmu jako takiego, tylko reżysera (nagle wszystkim się przypomniało po latach, że facet ma przeszłość taką jaką ma…). Cóż, to nie jest najlepszy film Polańskiego. To nie jest najlepsza produkcja w dorobku Ardant, Masucciego czy Rourke’a, ale co tam. Mnie się podobał. Miałam zwykły szczery ubaw i o to w tym wszystkim chodziło. Nie każda produkcja powstaje po to, żeby zbawiać świat. BTW Morgane Polański i Milan Peschel sztos.

Proszę czekać…