@roksana_goly
Niezły dreszczowiec i dobry początek kariery Amenábara. Zakończenie trochę mnie rozczarowało. Ogólnie było klimatycznie i ciekawie, o wiele lepiej niż w podobnym tematycznie filmie "8 milimetrów", który w przeciwieństwie do "Tezy" wlókł mi się niemiłosiernie.
Postać grana przez Steve’a Martina nijaka. Chemię widziałam tylko, gdy na ekranie był duet Streep & Baldwin. Ogólnie, całkiem przyjemna komedia, ale bez Meryl Streep, która (przy pomocy Baldwina) dźwigała wszystko na swoich barkach, byłoby kiepsko.
SPOJLEROWO → Jeden ze smutniejszych odcinków, z kazirodczym wątkiem. Lubię, kiedy Olmos, który ma niesamowitą aktorską charyzmę, wysuwa się na pierwszy plan.
Szkoda, że w odcinku zabrakło Noogiego. James Remar na plus, ale trochę zbyt melodramatyczny.
Aktorstwo sztos. Film trochę się wlecze, ale ma swoje momenty. Finał zaskakujący (ale z tego Felixa skur…el).
"Wspomnienie brzydnie, kiedy zostajesz na długo. Wspominaj wakacje, ale u siebie…" Film ma swój urok, ale dla mnie zdecydowanie za długi. Myśl bohatera, granego przez Hopkinsa, że w życiu trzeba przeżyć coś, co jest jak grom z jasnego nieba bardzo do mnie przemawia.
Przewidywalna średniawka. Postać ojca wkur…jąca. Na plus piosenka "Ain’t No Mountain High Enough" (uwielbiam od zawsze).
Wszystkie segmenty na podobnym poziomie. Fajnie, że Jarmush po raz kolejny sięgnął po Benigniego. Najbardziej podobała mi się historia nowojorska.
Zgadzam się z tym, co Quentin Tarantino napisał o tym filmie w książce "Spekulacje o kinie". Kto nie czytał, niech żałuje :-)
Dobra rola Olivii Brown. Świetna muzyka w tle. Nie wiedziałam, że Cleavant Derricks (aktor, którego pamiętam z serialu mojego dzieciństwa "Piąty wymiar") tak dobrze śpiewa. Motywy ukochanego Trudy niezrozumiałe – facet związał się z policjantką, którą ciąga na imprezy z dilerami narkotyków, a potem ma pretensje, że stanęła po stronie prawa. BTW Sonny grający z emerytami w karty – urocze :-D
Proszę czekać…