Aktywność

Miasto ślepców (2008)

6/10 – I kolejny zeszłoroczny obraz, który napatoczył się na wielką falę krytyki. Wielkie osiągnięcie to nie jest, przyznaję, ale tak świetnie opowiedzianej wizji antyutopijnej w kinie dawno nie widziałem. Przejrzyście i nawet nie trącąc o monotonnie reżyser przedstawia nam tragiczne skutki, ogrom wyrzeczeń, jakie niesie za sobą masowa utrata wzroku, natychmiastową przemianę społeczeństwa i wdzieranie się zwierzęcych, pierwotnych instynktów. Świetny materiał na dyskusje, chwilę refleksji. Nie zaprzeczam – mniejsze, większe potknięcia były. Może czasem fabuła się gubiła, ale nie schodziła na pewno do poziomu głupot, wyssanych z palca. Do tego naprawdę dobre zdjęcia.

Warto sięgnąć.

Księżna (2008)

4/10 – Na pewno nie moja działka! Nie moje to klimaty!

Strasznie mdły, przejaskrawiony film, który kurczowo trzyma się typowych schematów gatunkowych. Kompletny brak wyważonego tempa akcji, ani idącym za tym emocji czy uczuć. Obraz Dibba jest złożony z masy wątków, które można by podciągnąć, dużo się przewija tu postaci, wydarzeń, a mimo tego niestety te wszystkie elementy nie przyciągają naszej uwagi, ja przynajmniej przeszedłem obok obrazu bardzo obojętnie, żeby nie powiedzieć chłodno. Sprawę w jakieś części ratuje dobrze dobrana, nastrojowa muzyka czy kostiumy. No chociaż tyle… Zawsze coś…

Stan gry (2009)

5/10 – Całkiem przyjemny seans i niemałe zaskoczenie.

Opowiedziana historyjka ma ręce i nogi, trzyma dość równe tempo i po jakimś czasie nawet w jakimś stopniu wciąga. Można by film skrócić – wywalić z niego wątki m.in. ten melodramatyczny a skupić się na samym śledztwie dziennikarskim i tym samym dołożyć do "pieca" trochę napięcia. Przydało by się także trochę luźniejszych dialogów, trochę humoru. I jeszcze samo zakończenie – dość ubogie jak na tak dobrze poprowadzony kryminał.

Pomimo tego wszystkiego (jeszcze zapomniałem wspomnieć o duecie spaślaka Crowe’a i robo Afflecka! au!) jednak nie zawiodłem się. Nie jest to jakieś wielkie dokonanie, ale fani gatunku nie powinni wybrzydzać.

Anioły i demony (2009)

4+/10 – Chyba każdy się tutaj ze mną zgodzi – druga część serii o dokonaniach profesorka Langdona prezentuje wyższą klasę aniżeli "Kod". Mamy tutaj już jakąś konsekwencje wydarzeń, jest pewna logika, choć może to trochę wyolbrzymienie i co najważniejsze zmieniono fryzurę Hanksa z jakiś loków, z którymi biegał w "Kodzie" na coś mniej rażącego w oczy :) Jednakże mi to wszystko nie wystarczyło. Nie doszukałem się tutaj także nic szokującego ani skandalizującego, za co Watykan miałby dostawać wypieków na twarzy.

Ron Howard spadł trochę w moich oczach po tak zdumiewająco dobrym zeszłorocznym obrazie "Frost/Nixon". Także dobrze wspominam "Apollo 13" czy "Piękny umysł"… Może facet powinien zająć się tym działem, filmami opartymi na faktach, jakimiś biografiami.

No teraz tylko czekam na część trzecią. Mam nadzieję, że wgryzą się Rydzykowi do tyłka…

Ruch drogowy na skrzyżowaniu w Leeds Bridge (1888)

Witam kinomaniaka :)

Filmu tego niestety nie zobaczysz ani w TV, ani nie dostaniesz DVD. Ale spokojnie nie załamuj się… Trwa on bowiem tylko 2 sekundy i możesz łatwo odszukać go w sieci :)

Życzę miłego seansu ;p

Wojna polsko-ruska (2009)

5/10 – Mam dość poważny problem z tym filmem Żuławskiego. Jedni go wychwalają pod niebiosa, dopatrując się nie wiadomo czego, inni już standardowo- mieszają z błotem. Ja raczej zajmę miejsce między dwoma tymi ogólnymi grupami, stąd ocena wyśrodkowana. To na pewno obraz zmierzający w dobrym kierunku. Forma w jaką został ubrany bardzo mi się spodobała – efekty, zabawa kolorami – elementy naprawdę na medalik. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że film z samymi "kur*ami" nie może nieść za sobą jakiś bergmanowskich głębokich doznań czy wartości. Po prostu – zabawa na całego, jazda bez trzymanki, bez żadnych zahamowań, barier. I tak właśnie chcę zapamiętać ten obraz.

Alicja (1990)

Allen magicznie – Od razu film Allena skojarzył mi się z innym jego dziełem, a mianowicie "Purpurową różą z Kairu". W obu filmach bowiem występuje starannie rozrysowana otoczka magii, rzeczy niecodziennych, ale dodane w takich proporcjach, by nie zakłócić nadrzędnego przekazu filmu – przedstawienia rozwarstwienia społeczeństwa, braku miłości i empatii. Bohaterka opowieści nie szuka miłości, chciałaby czuć, że ktoś się nią interesuje, wyjść ze sfery" łatwego życia". Kolejny film Nowojorczyka bardzo przemyślany, żartobliwy, bardzo lekki, ale pouczający.

Jedyne co mi się nie podobało to natłok wydarzeń w zakończeniu. Szkoda, bo gdyby nie ostatnie 10, może 15 minut wyszedłby ending dorównujący wspomnianej wcześniej "Róży" czy "Manhattanowi".

Ulubione teksty:

Alicja: Kiedy umarł tata, swoje smutki topiłaś w margaritach!
Matka: Nic na to nie poradzę, że lubię smak soli na krawędzi kieliszka

Doktor Yang: Do wiesz o pingwinach?
Alicja: Łączą się w pary na całe życie…
Doktor: Myśli pani, że są katolikami?

Alicja: Przestałam być katoliczką w wieku szesnastu lat.
Siostra: A ja kiedy mama znalazła moją wkładkę

Nancy: Ludzi interesuje tylko sensacja.
Alicja: W takim razie mogę napisać o dziewczynie, która chce wstąpić do klasztoru.

Alicja: Jak myślisz jaki masz iloraz inteligencji?
Doug: Pewnie wysoki. Wystarczy się tylko tu rozejrzeć.
Alicja: A mój? Też jest wysoki?
Doug: Hm… Na pewno jest co najmniej przeciętny.

7/10

Zwiastun: Zły porucznik

Nie najgorszy, choć wątpię czy filmowi uda się zachować tę mroczność, atmosferę osaczenia z filmu Abela. I do tego Cage… nie lubię gościa, a raczej to w jaki sposób gra. Ale poczekamy zobaczymy.

Fargo (1996)

Hmm… Może "Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz" Lumeta? Podobne schematy, nieudany plan i idące za mim konsekwencje. Warto sięgnąć.

Fargo (1996)

Racja, obok "Undergroundu" Kusturicy i "Europy" von Triera najznakomitszy obraz zeszłej dekady i na chwilkę obecną najlepszy film braci! Po prostu palce lizać!

Proszę czekać…