@roksana_goly
"To szaleństwo odrzucać szczęście"… happy endu brak. "Chance pour toi et moi, daba daba da, daba daba da…"
"Eh, ludzie. Aż trudno uwierzyć, że wciąż istniejecie." – Piękno-smutna opowieść o ucieczce od bólu i powrocie do domu… "A teraz wybacz, czeka na mnie promyk światła…"
SPOJLER → Trzyma w napięciu, ma dobre niespieszne tempo. W klimacie "Inwazji porywaczy ciał", tylko przemiana jest na innej zasadzie. Można się też zastanawiać, czy to opowieść o wstrętnych ufoludach, które chcą zastąpić ludzi, czy opowieść o matce z problemami psychicznymi, która to wszystko sobie wyobraziła (nie zażywała leków, końcówka ze spaleniem domu, gdzie został mały człowiek-kosmita – a co z jego szczątkami?).
Ogromne rozczarowanie. Robiłam kilka podejść, zanim udało mi się obejrzeć to do końca. Wynudziłam się za wszystkie czasy. Zaangażowanie starej ekipy z "Pogromców duchów" nie osłodziło mi seansu.
"…nie wiem, czy ludzkość jest gotowa na taki poziom świadomości…" – natura wie, co robi. Ciekawy pomysł i ostatni film Luca Bessona (z tych, które wyreżyserował), który mi się podobał. Gdyby nie kilka głupot byłoby dobrze, a jest po prostu nieźle. Muzyka Erica Serry taka sobie. Słychać, że to on, ale głębi nie było. Scarlett zrobiła wszystko na 100%, więc… she’s everywhere.
6-7/10 Film ma swój klimat. I mimo raczej pozytywnego odbioru tej produkcji, nadal nie kumam aż takiej podniety, jaka towarzyszyła po premierze niektórym widzom. Na minus postać córki. Rozumiem, że ona miała taka być, ale nic nie poradzę – to dla mnie jedna z najbardziej wkur…wiających bohaterek, jakie widziałam na ekranie.
"- Gdzie nas zabieracie? – Do Meksyku. – A co jest w Meksyku? – Meksykanie." – Logiczne. 😏 Trochę za długo się rozkręcał, ale kiedy rozpoczęła się makabra, to już było to. BTW Ciekawa gitara.
Zamiast Wróżki Zębuszki mamy złe potworki. Dziewczynka w głównej roli bardzo mnie irytowała, trudno było trzymać za nią kciuki. Dziwne, bo w komedii "Żona na niby" była świetna. Sama historia średnia, ale pamiętam, że był czas, kiedy wieczorem, po obejrzeniu tego filmu, bałam się zajrzeć pod łóżko… ale już mi przeszło. 😏 Końcówka durna – dlaczego nie rozkopano tego tunelu, do którego została wciągnięta Katie Holmes?
6,5/10 Ciekawie było zobaczyć ponownie naście lat po "Nikicie" Karyo i Anglade razem. Niezły kryminał, trochę w klimacie "Purpurowych rzek" i "Pocałunku przed śmiercią". Zakończenie na plus.
"Wybaczanie jest najpiękniejszą zemstą." – Fajny pomysł i dobre wykonanie. Na minus Isabelle Nanty (rocznik 1962) w roli matki Christiana Claviera (rocznik 1952). Gdyby grali rodzeństwo, byłoby to bardziej przekonujące. Końcówka naciągana – przemiana wrednych dzieciaków mało wiarygodna, ale przymykam na to oko. 😎
Proszę czekać…